Ku pamięci – czyli trochę (ale tylko trochę) motywacji.
- 29 maj 2018
- 1 minut(y) czytania

Zapomnij o anglistce która może obrzydziła Ci naukę języka ciągłymi kartkówkami. Nie myśl o wynikach testów poziomujących, które rozwiązujesz. Wypadasz nieźle, ale w rozmowie przy barze nadal brakuje słów i zacinasz się. Prawda?
Nie robisz tego dla testów, sprawdzianów i czerwonego paska. Te lata masz już za sobą.
Uczysz się dla siebie - dla lepszej pracy, lepszego życia (może za granicą) albo dla przyjemności. Bo samorozwój jak bardzo nie jest przereklamowany i bywa śmieszny (w opowiastkach dziwnej treści wszystkich tych internetowych „kołczów życia”), w dobrym słowa znaczeniu jest Ci potrzebny. Nie czujesz, że stoisz w miejscu.
Ucz się angielskiego. Zbuduj siatkę mocnych sznurów, bo to twoja gramatyka. I solidnych kamieni, czyli słownictwa. Załóż zeszyt do nauki, rozwiązuj ćwiczenia, słuchaj podcastów. I przede wszystkim - rozmawiaj z drugim człowiekiem! Bo język to nie aplikacje czy English subtitles, to dzielenie się własnym zdaniem z innymi. Słuchanie tego, co oni mają Ci do powiedzenia.
Boisz się pogadać z partnerem, który już język zna? Znajdź grupę, gadaj z kimś z innego kraju. Może on też dopiero uczy się i boi tak samo jak Ty.
Nie trwoń czas na Pudelka i Trudne Sprawy. To zostaw na deadline w robocie. Włącz aplikację, włącz podcasta, włącz się do dyskusji pod recenzją Deadpoola 2 na RottenTomatoes. Zrób to dla siebie. Bez stresu. Teraz!


































Komentarze