Party hard, learn harder – czyli 6 gier-aplikacji do nauki języka.
- 23 sie 2018
- 3 minut(y) czytania
Umówmy się, że w nauce języka angielskiego pewne kwestie masz już opanowane: bez problemu w warzywniaku kupisz kapustę na bigos, w knajpce zamówisz „mohito dla swojej świnki”, a babci wytłumaczysz, że kolejnej porcji sałatki jarzynowej (wielkości miski), nie jesteś w stanie już zjeść.(O ile jest to możliwe ;)... Ale wciąż zdarzają się momenty, kiedy „zacinasz się”, brakuje czasem „tego jednego, konkretnego słówka” albo płynność zaczyna kuleć.
Zawsze możesz poratować się lekcjami typu konwersacje – indywidualnie czy grupowo. Ale to zawsze będzie trochę za mało. Mówienie do siebie – fajne, ale kiedy przygotowujesz się do rozmowy kwalifikacyjnej albo do egzaminu. Nie ukrywajmy, uczysz się dla swobodnej komunikacji.
Najlepiej będzie, jeśli poćwiczysz ze znajomymi... podczas gier. I nie, nie musisz kupować planszówek nie wiadomo gdzie, za miliony szczerotombakowych monet. Wystarczy, że zainstalujesz kilka aplikacji na swoim telefonie.

Muszę to napisać – to moja ukochana gra. Co prawda gram w nią z uczniami indywidualnymi przy szklance wody, ale wiem, że jeszcze lepiej sprawdza się z dobrymi znajomymi przy lampce wina/szklance piwa/wódce. Dlaczego? Ze względu na kategorie – od bardzo codziennych, po mocno pikantne. Z kim chętniej porozmawiasz o swoich preferencjach łóżkowych czy przekonaniach religijnych? Lektorem czy best friendem? :)
Jak grać? Wybierasz kategorię pytań, która jest dla Was najciekawsza. Pojawia się pierwsze pytanie – pierwsza osoba kliknięciem zaznacza jedną z czterech odpowiedzi. Podaje telefon kolejnemu graczowi, który ma odgadnąć (również kliknięciem), jakiej odpowiedzi udzielił ten pierwszy. Proste. (Kto grał w planszowe EGO polubi i zrozumie.) Jeśli gracz wytypował dobrze – jest bezpieczny. Jeśli błędnie – pije.

Znana również jako „Czółko”. Pamiętasz film Tarantiono „Bękarty wojny”? To jest TA gra (w filmie grali z użyciem karteczek na czole). Czyli kalambury – zgadujesz hasło z aplikacji, trzymając telefon nad głową/przed czołem. Znajomi podają Ci wskazówki. Musisz nazwać m.in. celebrytów, odgadnąć naśladowane przez znajomych akcenty. Jest też kategoria śpiewana i do pokazania/odegrania. Jesteś rodzicem? Możesz zagrać z dziećmi, bo i dla nich są osobne kategorie.
Gra niezwykle zabawna. Nie do końca prosta – biorąc pod uwagę kategorie. Zajmuje sporo pamięci. (Przynajmniej w moim telefonie :P).

Podobno na tej apce powstało wiele słynnych wyzwań na YouTube. Zapewnia sporo dobrej zabawy tym starszym i młodszym graczom. O co chodzi? Jak sama nazwa wskazuje, masz siedem sekund na wykonanie zadania – odpowiedzenie na pytanie, odegranie scenki, wykonanie jakiegoś ruchowego zadania. Wykonane challenge można nagrywać (jest i taka opcja), wybierać wg kategorii lub zaryzykować i wybrać na chybił trafił. Takie połączenie planszowej gry „5 sekund” ze „Śmiechu warte”. Tylko podczas tej gry, naprawdę jest śmiesznie.
Nie wiem jak Ty, ale ja na tej grze w wersji offline, spędziłam sporo czasu podczas powrotów ze szkoły. Pytania typu „Wolałabyś być głupią pięknością czy najmądrzejszą na świecie paskudą?” w pewnym wieku są niezłą zagwozdką. :D Gra występuje nie tylko w wersji anglojęzycznej, także pytania natury co najmniej egzystencjalnej można ćwiczyć w hiszpańskim czy niemieckim języku. Dodatkową frajdę stanowią statystyki - ile osób wybrało podobnie do Ciebie? Można się zdziwić.

Kto zna karciankę „Czarne Historie”, już wie o czym piszę. I właściwie tutaj mogłabym skończyć rekomendację tej aplikacji. Ale o co chodzi? O znalezienie rozwiązania zagadki kryminalnej. Mistrz gry poznaje czytając (po cichu) całą morderczą, mroczną i tragiczną historię, podając graczom jedno kluczowe zdanie. Bazując na nim, zadając pytania typu „Tak/Nie” mistrzowi gry, pozostałe osoby muszą odgadnąć co się stało. Naprawdę wciąąąąąąągająca gra.
Plusem jest to, że zajmuje bardzo mało pamięci. I dostępna jest w innych językach – niemieckim, hiszpańskim, rosyjskim, ukraińskim a nawet niderlandzkim. A jak!
Gra dla samotników, ale jeśli zagrasz z kimś w parze czy grupie, chyba nikt się nie obrazi. ;) Apka działa offline, więc idealnie sprawdza się podczas długich podróży, samolotem czy pociągiem – kiedy zasięg jak Fantomas – pojawia się i znika. Jak grać? Patrzysz na dwa obrazki, łącząc je, miksując ich sylaby tworzysz nowe. Z każdym kolejnym wyrazem robi się trudniej. Masz co prawda koła ratunkowe – możesz odkryć wyrazy spod zjdęć, usunąć niepotrzebne litery (ale to kosztuje – pozbywasz się zdobytych monet).
Gra jest o tyle dobra, że można nie tylko utrwalić słownictwo, które już znasz, ale poznać naprawdę sporo wyrazów, które nie do końca może są Ci potrzebne, ale fajnie wiedzieć, że istnieją. ;)

Jasne jest, że aplikacji i gier powstają ogromne ilości. I lista mogłaby być zdecydowanie dłuższa. Te powyżej gry mam przetestowane w wielu sytuacjach i mam nadzieję, że Tobie również pozwolą na dobrą zabawę. Jeśli znasz inne – koniecznie daj mi znać. Sharing is caring!
Cheers!










































Komentarze